Kontakt  Facebook










Lekarz fortepianów

Fortepian to królewski instrument, dlatego żeby go odrestaurować, trzeba poświęcić mu nawet kilka miesięcy – mówi Marek Musiał z Biernej na Żywiecczyźnie, który od 20 lat zajmuje się naprawą fortepianów pianin. Na instrumentach, w które tchnął nowe życie, grają m.in. wykładowcy Akademii Muzycznej w Katowicach, znany i kontrowersyjny muzyk brytyjski Nigel Kennedy oraz bracia Golcowi.

Tylko największe wyzwania

- Z naprawą fortepianów jest zupełnie inaczej niż na przykład ze sprzętem elektronicznym, gdzie w ciągu roku można reperować wiele urządzeń. Zajmując się pianinami często zastanawiam się, ile w życiu jeszcze ich naprawię. Możliwości mam ograniczone, dlatego staram się podejmować tylko największe wyzwania – dodaje Musiał.

Serwis fortepianów to efekt zajęć, którymi Musiał parał się przez całe życie. Najpierw studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej, później praca w bielskim Ośrodku Badawczo-Rozwojowym czy wreszcie występy w słynnym teatrze Jerzego Grotowskiego. Stamtąd trafił do warsztatu z instrumentami muzycznymi w Berlinie. W Niemczech poznał od podstaw tajniki naprawiania fortepianów i pianin.

Kiedy wracał do Polski, potrafił już przywrócić do życia każdy instrument. Założył własny warsztat. Dziś kieruje kilkuosobowym zespołem. Każdy jego współpracownik odpowiada za inną działkę. Jeden za stolarkę, inny za lakiernictwo, a trzeci za akustykę. Marek Musiał jako jedyny zna się na wszystkim. W całym kraju jest może sto osób, które mają pojęcie o generalnej naprawie fortepianów. Rynek specjalistów się kurczy, bo jedyna szkoła w Kaliszu, kształcąca w tym kierunku, już dawno zmieniła profil.

Genialni twórcy

- Fortepian charakteryzuje się największą skalą dźwięku, no może zaraz po organach kościelnych. Można na nim grać całe koncerty. Z drugiej strony, nie potrafi tak wyrazić muzyka, jak na przykład saksofon. Czy ja wcisnę klawisz, czy ktoś inny, dźwięk zawsze będzie taki sam. Najbardziej istotna jest interpretacja utworu. Grając na saksofonie, każdy może wydobyć inne brzmienie – ocenia Marek Musiał.

Pierwszy fortepian powstał 300 lat temu. Dopiero później było pianino, które zbudowano, żeby instrument zajmował mniej miejsca i mógł zmieścić się w każdym domu. Od przeszło stu lat w konstrukcji obu instrumentów praktycznie nic się nie zmieniło. To także przejaw genialności twórców i doskonałości ich dzieł. Bo komputer czy samochód już po kilku latach używania są wyprzedzane przez następne modele o całe lata świetlne. A fortepian od lat jest taki sam.

Każdy instrument składa się z ponad 1500 części. Jego sercem jest płyta rezonansowa. Konstrukcja musi być solidna, bo w środku przenoszone są gigantyczne obciążęnia. Każda struna musi być naciągnięta z siłą około 100 kilogramów, żeby wydobyć odpowiedni dźwięk. Jeżeli przemnożyć to przez 230 strun, okaże się, że obciążenia sięgają 23 ton!

Instrument czy mebel?

Do warsztatu Musiała trafiają instrumenty lekko chore, które na przykład wymagają jedynie nastrojenia, ale czasami są też w stanie wymagającym po prostu reanimacji. Wtedy w grę wchodzi remont kapitalny. Jedni przywożą fortepiany, bo zwyczajnie chcą na nich grać. Dla innych stanowią wyłącznie mebel w pokoju, który ma się ładnie komponować z całością. Walory muzyczne są na dalszym planie. Wtedy kończy się na odnowieniu obudowy, zniszczonej na przykład przez używanie fortepianu jako stolika na kwiaty.

- Fortepian i pianino to drewno, metal i filc. Kiedy są przechowywane w zbyt wilgotnych pomieszczeniach, bakterie zjadają klej łączący poszczególne części. Z kolei w suchych wnętrzach drewno kurczy się i pęka. Chociaż instrumenty są do siebie podobne, tak naprawdę każdy jest inny – mówi pasjonat fortepianów, który każdą naprawę rozpoczyna od poznania historii instrumentu. W dalszej pracy taka wiedza może wiele pomóc. Choć zdarzają się także osoby, które sporo fantazjują na temat swoich fortepianów. Musiał pamięta klienta, który zarzekał się, żętego fortepian ma ogromną wartość, bo grał na nim sam Fryderyk Chopin. Tak naprawdę jednak nie mógł tego robić, bo zmarł wcześniej niż wyprodukowano ten instrument. Wprawdzie na fortepianach nie podaje się roku produkcji, ale fachowcy są w stanie dojść do daty po numerach seryjnych. Wiele historii jest podobnych. Większość klientów sięga pamięcią najwyżej do lat powojennych.

Chwila nieuwagi

Czasem Marek Musiał jedzie do klienta ze sporych rozmiarów walizką. Wtedy ogranicza się jedynie do nastrojenia fortepianu. Kiedy w grę wchodzi większa robota, po instrument wysyła specjalnie przystosowaną ciężarówkę. Kiedyś właściciel firmy wnosił ze współpracownikami pianino na wysokie piętro w wieżowcu. Chwila nieuwagi kosztowała ich wiele. Dopiero co wyremontowany instrument spadł na posadzkę, trochę się potłukł i trzeba go było zabrać z powrotem do warsztatu. – Później już nam się to nigdy nie przytrafiło. Instrumenty ważą niemało – pianino 300 kilogramów, kilogramów fortepian nawet dwa razy więcej. Jest co nosić – śmieje się mieszkaniec Biernej.

Autor: Tomasz Wolff

Copyright © 1984 - 2017 Pianina Fortepiany Service mgr inż. Marek Musiał