Kontakt  Facebook




Klinika fortepianów

Był 1982 rok. W Polsce stan wojenny. Pięcioletnia Kasia Musiał zapragnęła grać na fortepianie. Instrument stał u znajomych rodziców. A Kasia "grała" tak intensywnie, że instrument trzeba było naprawić. Zajął się tym ojciec Kasi, Marek Musiał. Dziś Kasia jest absolwentką Akademii Muzycznej, a ojciec stworzył największy w Polsce warsztat naprawiający fortepiany i pianina.

Moim wielkim marzeniem było nazwanie tego warsztatu Kliniką Fortepianów. Często trafiają tutaj zniszczone instrumenty, które jak dobry lekarz muszę najpierw dokładnie zbadać, a potem krok po kroku zacząć leczenie. Czasami trwa to kilka dni, są jednak egzemplarze, które wymagają kilkumiesięcznej kuracji - żartuje niedoszły ordynator kliniki.

Rodzinna pomoc

Kasia Musiał ma 27 lat. Jest absolwentką Akademii Muzycznej w Krakowie. Była na tyle zdolną studentką, że udało się jej dostać na studia podyplomowe w Kanadzie. W Polsce bywa dwa, trzy razy w roku. Jednak jej zdolności muzyczne bardzo przydają się ojcu. - Kasia zaczyna grać i od razu wyłapuje każdy źle ustawiony dźwięk. Siedzi wtedy ze mną i z pracownikami, aż dojdziemy do optymalnych ustawień. Co ciekawe klienci widząc, jak Kasia gra na fortepianie, chętniej kupują ten instrument - mówi pan Marek. - A ja z tego powodu mam ciągły kłopot. Tata co jakiś czas obiecuje mi własny fortepian. I kiedy już się do niego przyzwyczajam i jestem pewna, że ten fortepian będzie właśnie mój, przychodzi klient i wybiera sobie właśnie ten model. Ja zaś muszę przyzwyczajać się do nowego instrumentu. To, że tata naprawia fortepiany i pianina bardzo się jednak przydaje. Mam możliwość poznawania nowych modeli. Wiele pianistek nigdy nie będzie miało takiej możliwości - mówi Kasia. - Córka gra, tata naprawia, a mama słucha. Układ idealny - śmieje się Marek Musiał.

Tylko skarbu nie było

Marek Musiał po studiach pracował w jednym z wrocławskich teatrów, jako współrealizator widowiska. Gdy zabrakło dla niego pracy, pomocną dłoń wyciągnął niemiecki kolega - Benjamin Gottman. Zaoferował Polakowi pracę w warsztacie z instrumentami muzycznymi w Berlinie. Nieoczekiwanie przydała się przygoda z naprawą fortepianu znajomej. - W Berlinie nauczyłem się wszystkiego od podstaw. Począwszy od budowy instrumentu, po wydobywanie z niego dźwięków. Wyjeżdżając z Niemiec, potrafiłem zreperować każdy fortepian czy pianino. Wtedy mogłem rozkręcić własną działalność - mówi Musiał. Do jego warsztatu trafiają instrumenty z różnych okresów. - Ostatnio przywieźliśmy instrument z 1820 r.. Nie przypuszczamy, by grał na nim Fryderyk Chopin, choć istniała taka możliwość. Instrument z tego okresu wydaje dźwięki w zupełnie innej tonacji niż nowsze modele. Ma po prostu struny z innego materiału - wyjaśnia. W fortepianach można znaleźć niemal wszystko. - Tylko skarbu i złotego zęba nie udało nam się z nich wyciągnąć. Za to znaleźliśmy np. "Oświadczenie cioci Wandy", w którym ciocia Wanda zobowiązuje się oddać swojej rodzinie instrument, gdy tylko sobie tego zażyczą. Poza tym dużo zdjęć, listy, a także resztki po pociskach. W środku były też książki i różne rodzinne szpargały - mówi żona pana Marka, Maria.

Fortepian dla Kenedy'ego

Część fortepianów, które powstają u Marka Musiała po remoncie zyskuje nową nazwę. Na boku instrumentu pojawia się wyraźny napis "Musiał". - Fortepiany robione u mnie od podstaw, mają niejako dwóch producentów. Pierwszego, który stworzył pierwotną wersję instrumentu i mnie, który instrument na nowo zbudował. Dlatego staram się na tych modelach zaznaczyć swój udział - wyjaśnia Marek Musiał. W jego firmie pracuje 6 osób. Przygotowane przez nich instrumenty trafiają do muzyków na całym świecie. - Instrument od nas kupili bracia Golcowie, a także znana polska śpiewaczka operowa Olga Pasiecznik. Największą sławą, która zakupiła instrument w Biernej bez wątpienia jest jednak Nigel Kenedy. Szukał w całej środkowej Europie, znalazł dopiero u nas - z dumą podkreśla Musiał.

Domowe koncerty

- Kiedy dwa lata temu w Niemczech rozpoczął się kryzys gospodarczy, byłem przekonany, że będę musiał zwinąć interes. Niespodziewanie, w tym czasie coraz więcej zamówień zaczęło przychodzić z Polski. W wielu polskich domach stoją fortepiany i pianina - mówi Musiał. Najtańsze pianino można kupić już za 3 tysiące złotych. Najdroższy fortepian za 400 tysięcy. - Kiedy córka jest w domu, zapraszamy znajomych i przyjaciół, czasem przychodzą sąsiedzi. Bywały koncerty, że w naszym domu gościło nawet 50 osób - mówi pani Maria. - Nasz dom nie jest jednak jedynym, w jakim takie koncerty się urządza. Na samym Śląsku jest kilka podobnych - dodaje.

Niech zagra pianola

- Nie ma takiego fortepianu, którego nie potrafiłbym naprawić. Są jedynie ludzie, których czasem nie stać na taką naprawę - mówi spec od klawiszy. Najwięcej problemów miał z naprawą pianoli. Instrumentu, który sam odtwarzał dźwięki, długo przed tym nim wynaleziono magnetofon i odtwarzacz płyt kompaktowych. Do instrumentu wkładało się perforowany zwój papieru, a konstrukcja umożliwiała samoczynne granie przez instrument. Gdy mechanizm "czytał" zwój, klawisze same się poruszały. - Wewnątrz tego instrumentu jest ponad 200 rurek, które musiałem w jakiś sposób ze sobą połączyć. Pół roku zajęło mi poskładanie tego w jedną całość. Na początku zasilaliśmy go... silnikiem z odkurzacza. Teraz gra i zachwyca wszystkich swoim dźwiękiem. Chciałbym, by Polskie Radio zaprezentowało kiedyś koncert na pianoli - rozmarza się pomysłodawca Kliniki Fortepianów.

Copyright © 1984 - 2017 Pianina Fortepiany Service mgr inż. Marek Musiał